21 listopada 2009

ŚWIĄTECZNE CANDY U FAGUSI

Zapisałam się na świąteczne 
candy u 

zapisy do 30 listopada.
Może to do mnie uśmiechnie się szczęście ?

Wymiankowy prezent



W czwartek, po powrocie ze spaceru zastałam w domu przesyłkę z wymiany u Agnieszki.
Prezenty dla mnie przygotowała Matricaria .
W dużej kopercie znalazły się takie cudeńka, że aż mi szczęka opadła na podłogę i długo tam leżała!


W dużej kopercie znalazły się : 


Trzy torebki na prezenty i garść błyszczących kolorowych serduszek.


Przepiękny ręcznie zrobiony manekin, którym jestem niezmiernie zachwycona i chyba w życiu nie wepnę w niego szpilki. 


 
Kilka ślicznych serwetek i kolorowe wstążeczki:




 Dwie kartki : 
Jedna z życzeniami świątecznymi, a druga ze złotą myślą.




 Obydwie własnoręcznie zrobione przez Matricarię.


Kilka bardzo dużych kawałków materiałów, w tym cudownej urody czerwono - zielona tafta:



Oraz muszelki, dwie muliny i marcepanowe batoniki.
Wszystko podoba mi się szalenie i od czwartku nie mogę przestać się cieszyć!  

Manekinek stoi w kąciku rzeczy ładnych i cieszy moje oczy, kartki schowałam do pudełka z pamiątkami, materiały już mają swoje przeznaczenie, a reszta też się nie zmarnuje.
Marcepanowe batoniki od razu porwał Mamcinek i pożarł w 5 minut! a ja dostąpiłam zaszczytu wyrzucenia papierków.
Dziękuję Matricarii za naprawdę piękny prezent, podoba mi się szalenie.












19 listopada 2009

Pamiętasz była...

torba.
Jakiś czas temu zrobiłam sobie taką torbę  na lato , do noszenia różnych kąpieliskowych przydasiów, ale okazała się być kompletną porażką. Długo wisiała sobie w przedpokoju denerwując mnie swoim widokiem.
Pewnego dnia spojrzałam na nią łaskawszym okiem i w moim umyśle zrodził się pewien pomysł. Zebrałam się w sobie, wzięłam nożyczki i wycięłam z torby haft, zrobiłam przegląd garderoby i pod nożyczki poszły dwie koszule, jedna biała, a druga w czarno - białą  krateczkę. Z materiałów wycięłam odpowiednie elementy i zaczęłam żmudne ręczne zszywanie.
A co z tego wszystkiego wyszło?
Ano wyszła taka poszewka na poduszkę.




 Pomysł wzięty z doskonałego kursu szycia poszewek Gazyni. Z takim kursem szycie jest łatwizną!
Szycie ręczne zajęło mi trzy dni, ale efekt zadowala mnie w 100%!


Na moją poszewkę zużyłam haft z torby, dwa przody z kraciastej koszuli, tył z białej koszuli i ocieplinę, a tył poszewki uszyłam z grafitowo - czarnej zasłony pasującej kolorystycznie do całości i mojego pokoju. Ta poszewka to taki trochę domowy recykling.
Zaczęłam szyć drugą tego typu poszewkę, z drugim haftem z torby.

18 listopada 2009

LUUUDZIEEE!!!!!!


Zdobyłam wyróżnienie!! w konkursie na serwetkę inspirowaną ulubioną filiżanką.
Nie macie pojęcia jak ja cię cieszę!
Podskoki, piski, śmiech i łzy, to wszystko już za mną i mogę się podzielić z Wami moim szczęściem!
Serwetkę już wcześniej pokazywałam na swoim blogu, a teraz możecie ją zobaczyć w towarzystwie mojej ukochanej filiżanki.
http://www.art-vitae.org.pl/p11_Porcelanowe_Inspiracje

A teraz jak już się dorwałam do mikrofonu to chcę podziękować:

Mamcinkowi,
że jest nieabsorbującym dzieckiem i pozwala mamuni w spokoju robótkować

Mojemu mężowi,
że nie krzywi się widząc kolejne kupione nitki

Sylwii,
że podarowała mi kiedyś tę filiżankę

Podziękowania jak na gali oskarowej, ale nie mogłam się powstrzymać!